Menu
Nowoczesne biurko dębowe z szufladami na metalowych nogach

Wywiad: Jak młodzi projektanci zmieniają oblicze branży meblowej?

Poznaj perspektywę młodego pokolenia projektantów, którzy rewolucjonizują rynek meblarski. Rozmawiamy o ekologii, technologii i powrocie do rzemiosła w nowoczesnym wydaniu.

2 miesiące ago 0 0

Branża meblowa, przez lata kojarzona z tradycją i powolnymi zmianami, przechodzi obecnie jedną z największych rewolucji w swojej historii. Motorem napędowym tych zmian nie są jednak wielkie korporacje, ale młodzi, ambitni projektanci, którzy wnoszą świeże spojrzenie, bezkompromisowe podejście do ekologii i fascynację nowymi technologiami. Dziś mamy przyjemność rozmawiać z Julią Kamińską i Michałem Dereniem – założycielami studia „Nowa Forma”, których projekty zdobywają uznanie na międzynarodowych targach designu.

Nowe pokolenie, nowe wartości

Ekologiczne materiały i drewno z recyklingu w warsztacie młodego twórcy

Redakcja: Patrząc na Wasze projekty, od razu widać, że różnią się one od tego, co dominowało na rynku przez ostatnią dekadę. Co dla Was, jako przedstawicieli młodego pokolenia twórców, jest najważniejsze w procesie projektowym?

Julia Kamińska: Dla nas punktem wyjścia jest zawsze odpowiedzialność. Kiedyś projektowanie polegało głównie na estetyce i funkcjonalności – „ma być ładne i wygodne”. My zadajemy sobie pytanie: „czy ten przedmiot w ogóle powinien powstać?”. Żyjemy w świecie nadprodukcji. Jeśli mamy wprowadzić na rynek nowe krzesło czy stół, musi ono wnosić jakąś wartość dodaną. Nie chodzi tylko o formę, ale o cały cykl życia produktu. Skąd pochodzi drewno? Czy tkanina jest z recyklingu? Co stanie się z tym meblem za 20 lat? To są pytania, które młodzi projektanci stawiają sobie na samym początku, a nie na końcu procesu.

Michał Dereń: Dokładnie tak. Zmieniła się definicja luksusu. Kiedyś luksusem był egzotyczny fornir i błyszczący lakier. Dziś luksusem jest świadomość, transparentność produkcji i lokalność. Nasi rówieśnicy, czyli nasi główni odbiorcy, nie chcą anonimowych produktów. Chcą znać historię przedmiotu. Dlatego w „Nowej Formie” tak duży nacisk kładziemy na to, by pokazywać proces – od szkicu, przez warsztat stolarza, aż po gotowy mebel. To buduje więź, której brakuje w masowej produkcji.

Ekologia to nie tylko hasło marketingowe

Redakcja: Wspomnieliście o ekologii. W branży meblowej „zrównoważony rozwój” to ostatnio modne hasło. Jak młodzi projektanci weryfikują, co jest realnym działaniem, a co tylko greenwashingiem?

Michał Dereń: Jesteśmy bardzo wyczuleni na fałsz. Dorastaliśmy w cieniu kryzysu klimatycznego, więc dla nas ekologia to nie trend, to konieczność. Weryfikacja jest prosta – patrzymy na materiały i łańcuch dostaw. Jeśli firma chwali się „ekologiczną kolekcją”, bo dodała 5% plastiku z recyklingu do produktu, który jedzie do nas kontenerem z drugiego końca świata, to dla nas to nie jest ekologia. Młodzi projektanci szukają alternatyw. Eksperymentujemy z biomateriałami – grzybnią, odpadami z produkcji rolniczej, a nawet przetworzoną odzieżą.

Julia Kamińska: Ważne jest też projektowanie cyrkularne. Mebel musi być łatwy do naprawy. To jest wielka zmiana w myśleniu. Przez lata dominowała filozofia „zepsuło się – kup nowe”. My projektujemy tak, aby każdy element można było wymienić. Jeśli pies pogryzie nogę od stołu, klient powinien móc zamówić tylko tę nogę i wymienić ją samodzielnie w domu, używając jednego klucza imbusowego. To jest prawdziwa ekologia – przedłużanie życia produktu, a nie tylko używanie „eko” surowców.

Technologia w służbie rzemiosła

Wykorzystanie druku 3D i technologii cyfrowych w projektowaniu mebli

Redakcja: Często mówi się o powrocie do rzemiosła, ale jednocześnie jesteście pokoleniem cyfrowym. Jak łączycie te dwa światy?

Julia Kamińska: To wcale nie są sprzeczne światy! Technologia pozwala nam na renesans rzemiosła. Dzięki drukowi 3D możemy tworzyć formy i łączenia, które kiedyś wymagałyby miesięcy pracy snycerza, a dziś możemy je prototypować w kilka godzin, a potem wykańczać ręcznie. Używamy zaawansowanego oprogramowania do optymalizacji zużycia materiału – algorytmy układają elementy na płycie tak, by odpad był bliski zeru.

Michał Dereń: Technologia to narzędzie, które demokratyzuje design. Kiedyś, żeby wejść na rynek, trzeba było mieć ogromną fabrykę. Dziś wystarczy pomysł, komputer i dostęp do lokalnej stolarni z frezarką CNC. To pozwala młodym markom konkurować jakością i innowacyjnością, a nie skalą. Widzimy też ogromny potencjał w rzeczywistości rozszerzonej (AR). Klient może „przymierzyć” nasz fotel w swoim salonie za pomocą smartfona, zanim go zamówi. To zmniejsza liczbę zwrotów, co też jest działaniem proekologicznym.

Minimalizm czy nowy maksymalizm?

Redakcja: Style we wnętrzach zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jeszcze niedawno królował chłodny skandynawski minimalizm. W jaką stronę zmierzają młodzi projektanci?

Michał Dereń: Zmęczenie sterylnymi, białymi wnętrzami jest widoczne. Ale nie powiedziałbym, że wracamy do barokowego przepychu. To raczej „ciepły minimalizm” lub „soft minimalism”. Formy są proste, ale materiały muszą być sensualne, przyjemne w dotyku – wełna boucle, surowe drewno o wyczuwalnej fakturze, kamień. Chcemy, żeby dom był azylem, kokonem.

Julia Kamińska: Zauważam też odwagę w kolorze. Młode pokolenie nie boi się łączyć kobaltu z pomarańczem czy głębokiej zieleni z różem. Traktujemy meble trochę jak rzeźby w przestrzeni. Jeden wyrazisty fotel może „zrobić” całe wnętrze. Odchodzimy od kupowania całych zestawów „meblościankowych”. Wnętrze ma być kolażem – stary kredens po babci stoi obok nowoczesnego, stalowego regału naszego projektu. Ten eklektyzm jest bardzo wyzwalający i pozwala wyrazić osobowość mieszkańca.

Wyzwania na start

Redakcja: Brzmi to wszystko bardzo inspirująco, ale branża meblowa to trudny kawałek chleba. Z jakimi barierami zderzają się młodzi projektanci w Polsce?

Julia Kamińska: Największym wyzwaniem jest chyba przebicie się przez hałas. Rynek jest nasycony, a wielkie sieciówki mają budżety reklamowe, o jakich my możemy tylko pomarzyć. Trudno jest wytłumaczyć klientowi, dlaczego nasz stół kosztuje trzy razy więcej niż podobnie wyglądający produkt z sieciówki. Edukacja klienta to proces. Musimy tłumaczyć, że płaci za lite drewno, za pracę lokalnego rzemieślnika, za uczciwe wynagrodzenia, a nie za płytę wiórową i wyzysk w fabryce na drugim końcu świata.

Michał Dereń: Drugą kwestią jest logistyka i koszty surowców, które w ostatnich latach oszalały. Dla małego studia każda podwyżka cen stali czy drewna to być albo nie być. Musimy być bardzo elastyczni. Ale paradoksalnie, nasza mała skala bywa atutem. Możemy szybciej reagować na zmiany niż wielkie fabryki. Gdy zerwały się łańcuchy dostaw z Azji, my nadal produkowaliśmy, bo drewno bierzemy z tartaku 50 kilometrów stąd.

Personalizacja – klucz do serca klienta

Rzemieślnicze wykończenie nowoczesnego fotela łączące tradycję z designem

Redakcja: Wspomnieliście o elastyczności. Czy to oznacza, że klienci coraz częściej oczekują mebli „szytych na miarę”?

Michał Dereń: Absolutnie tak. Era „one size fits all” się kończy. Mieszkania są różne, często małe i nieustawne, zwłaszcza w nowych inwestycjach deweloperskich. Młodzi ludzie szukają rozwiązań sprytnych. Biurko, które po godzinach pracy zamienia się w konsolę? Proszę bardzo. Regał, który można dowolnie konfigurować w zależności od tego, ile mamy książek? To standard.

Julia Kamińska: Personalizacja to też wyraz indywidualizmu. Klient chce wybrać nie tylko kolor tapicerki, ale też wybarwienie drewna czy rodzaj uchwytów. Dzięki technologii cyfrowej i lokalnej produkcji możemy oferować taki poziom dopasowania bez drastycznego podnoszenia kosztów. To nasza przewaga nad masową produkcją, która opiera się na standaryzacji.

Rada dla debiutantów

Redakcja: Na koniec, co poradzilibyście studentom wzornictwa, którzy dopiero marzą o własnym studio?

Julia Kamińska: Nie bójcie się ubrudzić rąk. Komputer to nie wszystko. Idźcie do warsztatu, spróbujcie sami zrobić prototyp. Zrozumienie materiału – jak drewno pęka, jak metal się gnie – jest kluczowe, żeby projektować rzeczy wykonalne i trwałe. I budujcie relacje z wykonawcami. Dobry stolarz czy ślusarz to największy skarb projektanta.

Michał Dereń: I bądźcie cierpliwi. Sukces nie przychodzi z dnia na dzień, mimo tego, co widać na Instagramie. Szukajcie swojej niszy, swojego języka. Nie kopiujcie Pinteresta. Świat nie potrzebuje kolejnego „takiego samego” krzesła. Potrzebuje rozwiązań realnych problemów i przedmiotów z duszą.

Podsumowanie

Rozmowa z Julią i Michałem pokazuje, że przyszłość polskiego designu jest w dobrych rękach. Młodzi projektanci nie tylko tworzą piękne przedmioty, ale przede wszystkim myślą systemowo – o planecie, o społeczeństwie i o realnych potrzebach użytkowników. Ich podejście, łączące szacunek do rzemiosła z nowoczesną technologią i głęboką świadomością ekologiczną, wyznacza nowe standardy w branży meblowej. To zmiana, na którą wszyscy czekaliśmy – odchodzimy od konsumpcjonizmu na rzecz świadomego wybierania jakości i trwałości.

– Advertisement – BuzzMag Ad
Written By

Leave a Reply

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *